Zaczynam od świątecznego shot'a. Co prawda mamy wakacje...tak to są chyba wakacje...zimno coś...ale wracając, mamy wakacje a jak to ja-nie śpię w nocy, więc sobie pomyślałam ''A no nudno mi tak, może coś napisze?''. Także najpierw opowiadanie trafiło do mojej przyjaciółki po czym ona wstawiła to na stronę ''Larry Polska'' (https://www.facebook.com/pages/Larry-Polska-/1450530561828894?fref=ts). Ludziom się spodobało, chcą więcej...zboczuszki kochane...także zaraz zabieram się za drugą część tego shot'a...a się rozpisałam.
Miłego czytania!
~~~
OPIS: Louis jest w 3 liceum, a Harry w 1. Przyjaźnią się od zawsze. W Klasie Harry'ego jest jeszcze Liam i Zayn, a Niall - w klasie z Lou. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. We wszystkich klasach nauczyciele zdecydowali, że uczniowie zabawią się w Mikołaja i kupią coś komuś, kogo wylosują.
W mieście czuć już świąteczny klimat i to nie ze względu na wygląd ulic, które były przystrojone od listopada, jak zawsze zresztą. Klimat wyczuwalny był w śniegu, który delikatnie spadał z nieba. Harry szedł właśnie obok sklepu ze świątecznymi prezentami kiedy przed samymi drzwiami wyrżnął orła do tyłu i wpadł w zaspę.
-Kocham śnieg-warknął sarkastycznie i wstał strzepując biały puch z szalika i czapki
-Kocham śnieg-warknął sarkastycznie i wstał strzepując biały puch z szalika i czapki
Po doprowadzeniu się do porządku, Styles wszedł do środka sklepu. Dzwoneczki zawieszone nad drzwiami cicho zadzwoniły. Loczek rozejrzał się po sklepie i ruszył wzdłuż półek ze słodkościami
W klasowym losowaniu Harry trafił na Liama. Długo myślał nad tym, co może kupić przyjacielowi, jednak z braku pomysłu postanowił spytać Payne'a o to, co chciałby dostać jako prezent.
"Wymyśl coś, przecież mnie znasz". Taka odpowiedz niestety nie pomagała Stylesowi.
"Wymyśl coś, przecież mnie znasz". Taka odpowiedz niestety nie pomagała Stylesowi.
Chłopak długo chodził między półkami z różnymi rzeczami. W końcu trafił na dużego misia z napisem "Ho Ho Ho Merry Xmas". Hazza wziął miśka i po zapłaceniu za niego ruszył do domu.
Kiedy Loczek był niedaleko mieszkania, cholerny, oblodzony krawężnik musiał przeszkodzić mu w dojściu do domu. Jednak ktoś go uratował przed upadkiem. Harry poczuł przyjemny zapach lilii i wody kolońskiej.
-Dziękuję Lou-westchnął Loczek kiedy przyjaciel postawił go do pionu.
-Dziękuję Lou-westchnął Loczek kiedy przyjaciel postawił go do pionu.
Starszy chłopak poprawił czapkę Stylesa, która opadła mu na prawe oko.
-Musisz na siebie uważać - Stwierdził Louis z uśmiechem. Loczek kiwną głową, jeszcze raz podziękował i poszedł do siebie. W domu jak zawsze był wielki bałagan. Wszyscy gdzieś się spieszyli. Harry poszedł na gore domu do siebie do pokoju, zapakował misia w pudełko i przyczepił ręcznie pisana kartkę "Wesołych Świąt, Liam". Wtedy do jego pokoju wszedł ojczym chłopaka.
-Harry przykro mi, ale w Wigilię nie będziemy mogli być w domu. Z mamą mamy pracę i nie zdołamy się wyrwać a reszta rodziny już się gdzieś rozjechała. Niestety zostaniesz sam - Harry znów usłyszał słowa, które towarzyszyły mu prawie każdego roku w czasie świąt. Pogodził się z myślą, że znów święta spędzi sam przy telewizorze.
-Musisz na siebie uważać - Stwierdził Louis z uśmiechem. Loczek kiwną głową, jeszcze raz podziękował i poszedł do siebie. W domu jak zawsze był wielki bałagan. Wszyscy gdzieś się spieszyli. Harry poszedł na gore domu do siebie do pokoju, zapakował misia w pudełko i przyczepił ręcznie pisana kartkę "Wesołych Świąt, Liam". Wtedy do jego pokoju wszedł ojczym chłopaka.
-Harry przykro mi, ale w Wigilię nie będziemy mogli być w domu. Z mamą mamy pracę i nie zdołamy się wyrwać a reszta rodziny już się gdzieś rozjechała. Niestety zostaniesz sam - Harry znów usłyszał słowa, które towarzyszyły mu prawie każdego roku w czasie świąt. Pogodził się z myślą, że znów święta spędzi sam przy telewizorze.
Nadszedł długo oczekiwany dzień rozdania w klasie prezentów. Harry dostał prezent od pewnej dziewczyny - Jessie. Okazało się, że w środku jest sweter z reniferami. Loczek podziękował dziewczynie i poszedł do Liama, chcąc zobaczyć jego reakcję na ujrzenie misia. Payne wydawał się zaskoczony, ale jednocześnie zadowolony.
-Ej gadałem z Louis'em. Zaprosił nas wszystkich do siebie na wigilię-powiedział Zayn bawiąc się czerwoną wstążka z kokardką od prezentu.
-Jadę do babci - powiedział Liam opierając głowę na ręce.
-A ja nie obchodzę Wigilii, jednak rodzice nie pozwalają mi nigdzie wtedy iść-rzekł ze smutkiem Zayn, a po chwili spytał - A ty Hazza? Wybierasz się do Louisa? - Styles nie chciał iść do Tomlinsona. Na pewno będzie rodzina chłopaka, Harry czułyby się niezręcznie
-Nie mogę. Wigilię mam z rodziną - Skłamał i poczuł jak coś dotyka jego szyi. Po chwili na szyi była związana wstążka z kokardką. Cała trójka wybuchła śmiechem.
-Ej gadałem z Louis'em. Zaprosił nas wszystkich do siebie na wigilię-powiedział Zayn bawiąc się czerwoną wstążka z kokardką od prezentu.
-Jadę do babci - powiedział Liam opierając głowę na ręce.
-A ja nie obchodzę Wigilii, jednak rodzice nie pozwalają mi nigdzie wtedy iść-rzekł ze smutkiem Zayn, a po chwili spytał - A ty Hazza? Wybierasz się do Louisa? - Styles nie chciał iść do Tomlinsona. Na pewno będzie rodzina chłopaka, Harry czułyby się niezręcznie
-Nie mogę. Wigilię mam z rodziną - Skłamał i poczuł jak coś dotyka jego szyi. Po chwili na szyi była związana wstążka z kokardką. Cała trójka wybuchła śmiechem.
Kiedy Harry wrócił do domu zauważył, że nie ma domowników. Westchnął smutno i poszedł do pokoju położyć sweter. Przebrał się w luźne dresy i rozciągnięty, czarny t-shirt. Schodząc po schodach, marzył o kubku gorącej czekolady. Chciał też przeciąć wstążkę od Zayna, którą chłopak związał dość sprytnie tak, że Harry miał problem z jej rozwiązaniem, teraz pomyślał, że ją po prostu przetnie. Zapalił światło ponieważ zrobiło się już ciemno. Wszedł do kuchni i nastawił wodę w czajniku. Obrócił się i aż podskoczył z zaskoczenia. Za nim w progu kuchni stał Louis.
-H...hej - zająkał się Harry ignorując to, że jego puls przyspieszył - Jak tu wszedłeś?
-Nie zamykasz drzwi. Dlaczego nie mówiłeś, że spędzasz sam święta? - Spytał na wstępie Lou. Młodszy chłopak poczuł jak czerwienią mu się policzki.
-Tak jakoś...chcesz gorącej czekolady? - Spytał i po cichym "poproszę" staną na palcach, żeby dosięgnąć kubków w kwiatki. Materiał jego koszulki odkrył trochę plecy chłopaka. Harry poczuł przyjemny chłód na kręgosłupie. Paznokcie Louisa powędrowały po ciele młodszego chłopaka, a jego usta spoczęły na karku Hazzy.
-Ta wstążka wygląda jak obroża - wymruczał Tomlinson.
-No kto by pomyślał - Zaśmiał się nerwowo Harry. Czul wszystkie mięśnie przyjaciela przy sobie.
-Wesołych Świąt Harry - Szepnął Lou i posadził Stylesa na kuchennym blacie całując go w usta. Z pewnością dla obojga były to niezapomniane święta...
-H...hej - zająkał się Harry ignorując to, że jego puls przyspieszył - Jak tu wszedłeś?
-Nie zamykasz drzwi. Dlaczego nie mówiłeś, że spędzasz sam święta? - Spytał na wstępie Lou. Młodszy chłopak poczuł jak czerwienią mu się policzki.
-Tak jakoś...chcesz gorącej czekolady? - Spytał i po cichym "poproszę" staną na palcach, żeby dosięgnąć kubków w kwiatki. Materiał jego koszulki odkrył trochę plecy chłopaka. Harry poczuł przyjemny chłód na kręgosłupie. Paznokcie Louisa powędrowały po ciele młodszego chłopaka, a jego usta spoczęły na karku Hazzy.
-Ta wstążka wygląda jak obroża - wymruczał Tomlinson.
-No kto by pomyślał - Zaśmiał się nerwowo Harry. Czul wszystkie mięśnie przyjaciela przy sobie.
-Wesołych Świąt Harry - Szepnął Lou i posadził Stylesa na kuchennym blacie całując go w usta. Z pewnością dla obojga były to niezapomniane święta...
Świetne <3 tu Klaudia LS z fejzbuka :D
OdpowiedzUsuńŚwietny:)
OdpowiedzUsuń