sobota, 12 lipca 2014

(Nie) samotny w święta-Część I

Okej! Let's Go!
Zaczynam od świątecznego shot'a. Co prawda mamy wakacje...tak to są chyba wakacje...zimno coś...ale wracając, mamy wakacje a jak to ja-nie śpię w nocy, więc sobie pomyślałam ''A no nudno mi tak, może coś napisze?''. Także najpierw opowiadanie trafiło do mojej przyjaciółki po czym ona wstawiła to na stronę ''Larry Polska'' (https://www.facebook.com/pages/Larry-Polska-/1450530561828894?fref=ts). Ludziom się spodobało, chcą więcej...zboczuszki kochane...także zaraz zabieram się za drugą część tego shot'a...a się rozpisałam.
Miłego czytania!
~~~

OPIS: Louis jest w 3 liceum, a Harry w 1. Przyjaźnią się od zawsze. W Klasie Harry'ego jest jeszcze Liam i Zayn, a Niall - w klasie z Lou. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. We wszystkich klasach nauczyciele zdecydowali, że uczniowie zabawią się w Mikołaja i kupią coś komuś, kogo wylosują.

W mieście czuć już świąteczny klimat i to nie ze względu na wygląd ulic, które były przystrojone od listopada, jak zawsze zresztą. Klimat wyczuwalny był w śniegu, który delikatnie spadał z nieba. Harry szedł właśnie obok sklepu ze świątecznymi prezentami kiedy przed samymi drzwiami wyrżnął orła do tyłu i wpadł w zaspę.
-Kocham śnieg-warknął sarkastycznie i wstał strzepując biały puch z szalika i czapki
Po doprowadzeniu się do porządku, Styles wszedł do środka sklepu. Dzwoneczki zawieszone nad drzwiami cicho zadzwoniły. Loczek rozejrzał się po sklepie i ruszył wzdłuż półek ze słodkościami
W klasowym losowaniu Harry trafił na Liama. Długo myślał nad tym, co może kupić przyjacielowi, jednak z braku pomysłu postanowił spytać Payne'a o to, co chciałby dostać jako prezent.
"Wymyśl coś, przecież mnie znasz". Taka odpowiedz niestety nie pomagała Stylesowi.
Chłopak długo chodził między półkami z różnymi rzeczami. W końcu trafił na dużego misia z napisem "Ho Ho Ho Merry Xmas". Hazza wziął miśka i po zapłaceniu za niego ruszył do domu.
Kiedy Loczek był niedaleko mieszkania, cholerny, oblodzony krawężnik musiał przeszkodzić mu w dojściu do domu. Jednak ktoś go uratował przed upadkiem. Harry poczuł przyjemny zapach lilii i wody kolońskiej.
-Dziękuję Lou-westchnął Loczek kiedy przyjaciel postawił go do pionu.
Starszy chłopak poprawił czapkę Stylesa, która opadła mu na prawe oko.
-Musisz na siebie uważać - Stwierdził Louis z uśmiechem. Loczek kiwną głową, jeszcze raz podziękował i poszedł do siebie. W domu jak zawsze był wielki bałagan. Wszyscy gdzieś się spieszyli. Harry poszedł na gore domu do siebie do pokoju, zapakował misia w pudełko i przyczepił ręcznie pisana kartkę "Wesołych Świąt, Liam". Wtedy do jego pokoju wszedł ojczym chłopaka.
-Harry przykro mi, ale w Wigilię nie będziemy mogli być w domu. Z mamą mamy pracę i nie zdołamy się wyrwać a reszta rodziny już się gdzieś rozjechała. Niestety zostaniesz sam - Harry znów usłyszał słowa, które towarzyszyły mu prawie każdego roku w czasie świąt. Pogodził się z myślą, że znów święta spędzi sam przy telewizorze.
Nadszedł długo oczekiwany dzień rozdania w klasie prezentów. Harry dostał prezent od pewnej dziewczyny - Jessie. Okazało się, że w środku jest sweter z reniferami. Loczek podziękował dziewczynie i poszedł do Liama, chcąc zobaczyć jego reakcję na ujrzenie misia. Payne wydawał się zaskoczony, ale jednocześnie zadowolony.
-Ej gadałem z Louis'em. Zaprosił nas wszystkich do siebie na wigilię-powiedział Zayn bawiąc się czerwoną wstążka z kokardką od prezentu.
-Jadę do babci - powiedział Liam opierając głowę na ręce.
-A ja nie obchodzę Wigilii, jednak rodzice nie pozwalają mi nigdzie wtedy iść-rzekł ze smutkiem Zayn, a po chwili spytał - A ty Hazza? Wybierasz się do Louisa? - Styles nie chciał iść do Tomlinsona. Na pewno będzie rodzina chłopaka, Harry czułyby się niezręcznie
-Nie mogę. Wigilię mam z rodziną - Skłamał i poczuł jak coś dotyka jego szyi. Po chwili na szyi była związana wstążka z kokardką. Cała trójka wybuchła śmiechem.
Kiedy Harry wrócił do domu zauważył, że nie ma domowników. Westchnął smutno i poszedł do pokoju położyć sweter. Przebrał się w luźne dresy i rozciągnięty, czarny t-shirt. Schodząc po schodach, marzył o kubku gorącej czekolady. Chciał też przeciąć wstążkę od Zayna, którą chłopak związał dość sprytnie tak, że Harry miał problem z jej rozwiązaniem, teraz pomyślał, że ją po prostu przetnie. Zapalił światło ponieważ zrobiło się już ciemno. Wszedł do kuchni i nastawił wodę w czajniku. Obrócił się i aż podskoczył z zaskoczenia. Za nim w progu kuchni stał Louis.
-H...hej - zająkał się Harry ignorując to, że jego puls przyspieszył - Jak tu wszedłeś?
-Nie zamykasz drzwi. Dlaczego nie mówiłeś, że spędzasz sam święta? - Spytał na wstępie Lou. Młodszy chłopak poczuł jak czerwienią mu się policzki.
-Tak jakoś...chcesz gorącej czekolady? - Spytał i po cichym "poproszę" staną na palcach, żeby dosięgnąć kubków w kwiatki. Materiał jego koszulki odkrył trochę plecy chłopaka. Harry poczuł przyjemny chłód na kręgosłupie. Paznokcie Louisa powędrowały po ciele młodszego chłopaka, a jego usta spoczęły na karku Hazzy.
-Ta wstążka wygląda jak obroża - wymruczał Tomlinson.
-No kto by pomyślał - Zaśmiał się nerwowo Harry. Czul wszystkie mięśnie przyjaciela przy sobie.
-Wesołych Świąt Harry - Szepnął Lou i posadził Stylesa na kuchennym blacie całując go w usta. Z pewnością dla obojga były to niezapomniane święta...

2 komentarze: